Bez samochodu ...
  MISTER
 
MISTER, czyli futurystyczna taksówka na żądanie
wg art.Małgorzaty Szafarz, Katarzyny Ogórek z http://manager.money.pl/ludzie/portrety/artykul/olgierd;mikosza;wynalazca,225,0,221665.html,  2007-02-08 (fragmenty)

Miejski Indywidualny System Transportu Elektryczno-Rolkowego" - bo tak nazywa się w rozwinięciu stworzony przez inż. Olgierda Mikoszę system niekonwencjonalnego transportu miejskiego - zupełnie zmienia sposób myślenia o komunikacji publicznej.
Otóż, okazuje się, że sunąć w małym wagoniku po szynie zawieszonej kilka metrów nad ulicą można przemieszczać się bardziej ekologicznie, taniej, szybciej oraz znacznie bezpieczniej niż obecnie. Lekkie wagoniki nie wymagają ciężkiej infrastruktury, czyli szyny i słupów. Dlatego ażurowa szyna byłaby podtrzymywana przez lekkie, ustawione wzdłuż ulic, słupy, podobne do latarni i spełniające również ich funkcje. Do szyny podczepione byłyby napowietrzne pojazdy - 4-osobowe wagoniki poruszające się z prędkością 40-50 km/h. Lekka infrastruktura nie oznacza, że konstrukcja przewróci się pod naporem wiatru, ale jak nie trzeba dźwigać setek ton żelbetu, jak w estakadach drogowych, to jest oczywiste, że słupy i szyna będą mniejsze, lżejsze i tańsze - przekonuje inżynier.
Wagoniki zatrzymywałyby się tylko na bocznicach (a nie na trasach głównych) i tylko na żądanie użytkownika. Dzięki temu ruch na trasach głównych odbywałby się bez przerwy i ze stałą prędkością.
W praktyce wyglądałoby to mniej więcej tak: pasażer po wyjściu z domu, biura, sklepu itp. udaje się na najbliższy przystanek , odległy o maksimum 250 m. Tam wsiada do jednego z zawsze czekających wagoników i głosowo lub „palcem na mapie” podaje, dokąd chce dojechać. Pojazd rusza z bocznicy i wjeżdża na trasę główną automatycznie - jak na autostradzie - włącza się do ruchu.
Od tej pory pojazd porusza się ze stałą prędkością wraz ze strumieniem innych pojazdów i bez żadnego zatrzymywania się dojeżdża do żądanego przystanku, oczywiście bocznicowego. Przystanki będą się znajdować w biurowcach, hotelach, szpitalach, centrach handlowych, na poziomie ulicy albo nawet trzeciego piętra itd. Będą wszędzie tam, gdzie ludzie chcą dojechać.

Po drodze mija inne, stojące na bocznicowych przystankach wagoniki. Jedne są puste i dopiero - podobnie jak dzisiaj taksówki - czekają na pasażera, w innych pasażerowie już siedzą i oczekują tylko na włączenie się do ruchu.

Olgierd Mikosza na pomysł stworzenia innowacyjnego środka miejskiej komunikacji wpadł podczas pobytu w USA. " Wymyśliłem to stojąc w korkach w państwie o najlepszej na świecie infrastrukturze drogowej. Spędzałem mnóstwo czasu pokonując z prędkością 5km/h ośmiopasmową autostradę" - wspomina wynalazca. Inżynier nie uznaje również drastycznych metod ograniczenia ruchu samochodowego w centrach dużych miast. Uważa, że pobieranie opłat od zmotoryzowanych na rogatkach miast nie ma absolutnie żadnego sensu ani uzasadnienia. Zaproponował więc inne rozwiązanie. 

16 000 pasażerów na godzinę, 20 mln złotych za kilometr
Według Olgierda Mikoszy maksymalna przepustowość systemu MISTER wyniesie 16 tys. pasażerów na godzinę na pojedynczej szynie (w jednym kierunku), a więc więcej niż tramwaje, autobusy i podobnie jak warszawskie metro. Przepustowość będzie można stosunkowo łatwo i tanio podwoić stosując trasę dwupoziomową. Ale dzięki temu, że lekkość konstrukcji i taniość budowy systemu pozwoli stworzyć sieć tras MISTER’a, tak jak ulic miejskich, tyle że bezkolizyjnych, powstaje tzw. „efekt powierzchniowy” (metro jest tylko korytarzem). A taki system jest w stanie przewozić dużo więcej ludzi (i towarów!) niż jakiekolwiek metro, a do tego szybciej i bezkolizyjnie.
"Dla porównania, za koszt 20 km warszawskiego metra można by zbudować za kilka lat 250 km sieci MISTER’a, który mógłby przemieścić z/do centrum maksimum 200 tys. ludzi na godzinę, a w całości swojej sieci mógłby przewieźć 5 mln pasażerów na godzinę" - mówi Mikosza - "Trudno w to uwierzyć, ale to nie jest sprawa wiary tylko elementarnych obliczeń. Nawet jeśli to podzielić przez dwa, bo nie będzie pełnego wykorzystania wagoników, to i tak jest to nieporównywalnie lepszy system niż 20 km metra, które przewozi w tłoku 10% tego co mógłby MISTER".
 
Nad prawidłowym i bezpiecznym ruchem wagoników czuwałby automatyczny komputerowy system kontroli i sterowania o nazwie "Sokrates". To jest najważniejsza i najtrudniejsza część systemu, ale jako informatyk z 30-letnia praktyką na całym świecie akurat tego obawia się najmniej.
Sokrates zapewniałby niezawodność i bezpieczeństwo ruchu wszystkich pojazdów i całej sieci komunikacyjnej. Komunikacja między komputerami w pojazdach a stacjami odbywałaby się bezprzewodowo.
MISTER jest dużo tańszy w budowie i w użyciu niż wszelkie inne systemy komunikacji. Koszt budowy jednego kilometra wyniesie około 15-20 mln zł (z taborem), a koszt energetyczny przejazdu 1 pasażera na dystansie 1 km to koszt tylko 1 grosza. Ze względu na pełną automatyzację dużo mniejsze są również koszty obsługi i konserwacji oraz napraw systemu. Dla porównania, koszt budowy jednego kilometra torów tramwajowych kosztuje parędziesiąt milionów złotych, a do tego dodać należy jeszcze kilkanaście milionów za tramwaj. Jak podaje Piotr Odzijewicz, rzecznik prasowy firmy Torpol budującej torowisko w Poznaniu, 1,6 km takiej trasy kosztować będzie w tym mieście 41 mln złotych.
Dlatego koszt biletów byłby porównywalny z obecną ceną komunikacji miejskiej i dużo tańszy od jazdy własnym samochodem czy taksówką, a mimo to system byłby dochodowy, zamiast deficytowy, jak to jest obecnie. „Tego jakoś dziwnie nie mogą zrozumieć biznesmeni i biurokraci. Ci ostatni wydają publiczne pieniądze na kosztowne, nieefektywne ale „przetestowane rozwiązania”, bojąc się wesprzeć coś, czego jeszcze nie ma, choć może być dużo lepsze.” – mówi z żalem Mikosza. 

Zakopane bez samochodów?
MISTER będzie mógł zapewnić lepszy komfort jazdy niż obecnie, czekanie zostanie ograniczone do minimum, tłoku nie będzie i wszędzie będzie można dostać się stosunkowo szybko. Dystans 3 kilometrów wagonik pokona w około 5 minut.Jak zapewnia autor projektu, "Nie będzie też korków po drodze, bo SOKRATES rozproszy trasy pojazdów, tak aby nie jechały tymi samymi trasami. Dlatego duża ilość małych przystanków jest w stanie odebrać cały ruch na trasach MISTER’a, bez powodowania korków.
Oprócz niewątpliwych oszczędności i wygody MISTER - ze względu na elektryczny napęd - będzie ekologicznym środkiem transportu. Zredukuje tym samym zatrucie powietrza w miastach i zlikwiduje stres związany z podróżami przez zatłoczone miejskie ulice. Ludzie wolą dziś stać w korkach, ale siedzieć we własnym samochodzie słuchając muzyki niż się tłoczyć na stojąco w komunikacji miejskiej. „Ale większość z nich pojedzie do pracy MISTER’em, jeśli tylko będą mieli taką opcje.” – ripostuje Mikosza „A to z kolei przełoży się na drastyczne zmniejszenie ruchu ulicznego, a wiec zanieczyszczeń i korków, dla tych co będą jednak jeździć swoimi „mercedesami” do pracy.” – dodaje.
Mikosza swoim pomysłem zainteresował już radnych kilku polskich miast. Zakopane było pierwsze, po nim Krynica-Zdrój, Szczyrk i Warszawa[ostatnio Rzeszów]. W zeszłym roku MISTER uzyskał prestiżowy grant badawczy rektora Politechniki Warszawskiej. Prace badawcze nad systemem lub przymiarki do nich prowadzone są również na kilku innych polskich uczelniach.
Mikosza chciałby, żeby za dwa lata system pojawił się w Zakopanem. Dwa lata potrzebne są bowiem na wykonanie odcinka doświadczalnego, który pozwoli konstruktorowi uzyskać homologację.
Zaproponował, aby najpierw za 500 mln zł (tyle co ostatnie 5 km planowanej Zakopianki z Poronina) powstał pierwszy etap systemu w Zakopanem: 30 km jednopoziomowej trasy m.in. do Kuźnic, na Jaszczurówkę, do kilku dolin i z Ciągłówki w kierunku Kościeliska oraz 10 km dwupoziomowej trasy, m.in pod skocznie. Łącznie po 40 kilometrach trasy kursowałoby 1 tys. napowietrznych wagoników. Finanse byłyby z Unii i prywatne. „Trzeba tylko chcieć to zrobić, ale choć wszyscy nowi burmistrzowie Zakopanego popierali entuzjastycznie w zeszłym roku projekt, to teraz jakoś działają opieszale. A mogliby stworzyć poparcie i to efektywnie” – opowiada Mikosza. „W końcu nie ma w Zakopanym ważniejszych problemów niż komunikacja i zanieczyszczenie powietrza. Plany budowy garaży na tysiące samochodów niczego i tak nie rozwiążą. Korki będą jeszcze większe. Zadziwia wiec brak wizji u nowych włodarzy - zwłaszcza w sytuacji, gdy rozwiązanie jest tuż pod nosem.” – dodaje.
Etap drugi, przewidywany na lata 2010-11, miałby na celu połączenie Zakopanego z Nowym Targiem i Orawicami na Słowacji. Trasa liczyłaby 120 km. Kursowałoby po niej już 3 tys. pojazdów.
Etap trzeci, planowany na lata 2012-14, przebiegałby pod znakiem prac mających na celu połączenie Małopolski oraz Krakowa m.in. z Katowicami i Bielskiem-Białą. Za 4 mld wybudowano by łącznie 400-500 kilometrów tras , z czego dłuższe trasy „przelotowe” miałyby wiekszą szybkośc, pewnie 80-100 km/godz. Ruch byłby obsługiwany przez 10 tys. napowietrznych pojazdów, a korzyści ekonomiczne dla regionu i województwa byłyby wprost niesłychane.
Równocześnie z Zakopanem projekt realizowany byłby w Krynicy-Zdroju, Szczyrku i Warszawie, gdzie odcinek pilotażowy mógłby przebiegać wzdłuż Wisły. Następne odcinki to mogłaby być sieć w centrum z połączeniem na Okęcie. Reszta zrobiłaby się „sama”, pod presja mieszkańców, któryby domagali się rozbudowy takiego systemu zamiast metra, nie mówiąc o tramwajach.


Inwestycja lepsza niż nieruchomości?


Projekt jest imponujący, ale jego realizacja pochłonie miliony złotych, których podhalański inżynier po prostu nie ma. Żeby zająć się MISTERem, zrezygnował z dobrej, światowej kariery i wysokich zarobków. Na pytanie, czy jest milionerem, skoro stać go było na taką decyzję, odpowiada: " Jeszcze nie jestem. Dwa lata temu zrezygnowałem z pracy i całkowicie poświęciłem się temu wynalazkowi. Żyję głównie z oszczędności" - odpowiada z uśmiechem Olgierd Mikosza.

Jak dotąd, poza tym, że od dwóch lat nie zarabia, musiał również wydać kilkadziesiąt tysięcy na patenty. Liczył, że wsparcie uzyska od PARP i że uda się skorzystać z wędki technologicznej (kancelaria premiera), ale to okazały się, jak na razie, niespełnione nadzieje. "W tym kochanym kraju , ale o pewnej beznadziejności takie projekty jak mój blokują skomplikowane i zbędne procedury. Finlandii udało się zbudować sławę wokół Nokii, mimo że firma nie jest szczególnie innowacyjna. U nas jednak o takim sukcesie można póki co pomarzyć. A produkcji MISTERa nie da się uruchomić w garażu" - opowiada Mikosza wspominając sukces Jobs’a i Woźniaka, którzy stworzyli firmę Apple rozpoczynając od garażowej produkcji komputerów.
Wsparcia finansowego szukał już niemal wszędzie, za każdym razem edukując potencjalnego inwestora w kwestii ogromu jego dochodów z takiej inwestycji, a przy okazji przysłużenia się lepszej jakości życia dla mas. Pomijając inwestorów prywatnych, jest zawiedziony brakiem zainteresowania jego wynalazkiem przez państwo, miasta a nawet media, bo jak twierdzi każdemu powinno zależeć na jego jak najszybszej realizacji. "Miejski transport to największe rynki na świecie. Ten sektor w naszym kraju, i nie tylko, mogę wesprzeć własnym pomysłem, ale - a to ze względów politycznych, a to innych - zainteresowanie MISTER’em znika wśród polityków i biznesmenów równie szybko jak uśmiech z ich twarzy, kiedy patrzą na moje rysunki" - mówi Mikosza. "A może wśród tych biznesmenów, do których jeszcze nie udało mi się dotrzeć jest jakiś bogaty wizjoner?" - zastanawia się pół żartem, pół serio wynalazca. „W końcu rzucają się oni często na prawdziwie bezsensowne pomysły, a mojego projektu nie da się podważyć z żadnej strony; ani z technicznej, ani z ekologicznej ani z ekonomicznej. Wręcz odwrotnie. W każdej z nich MISTER bije na głowę wszystko, co istnieje.” – dodaje.

Pomoc władz miasta stołecznego była już blisko. Jednak - jak opowiada Money.pl inżynier - "Hanna Gronkiewicz-Waltz uznała mnie za niespełna rozumu, nazywając, co prawda, elegancko „ekscentrykiem”. Bardzo trudno przekonać władze, że inwestycja rzędu 10-20 milionów złotych byłaby niezwykle opłacalna, ponieważ można uzyskać z Unii wysokie dofinansowanie, sięgające nawet do trzykrotności zainwestowanej sumy. Trudno przekonać, że zyskałyby na tym firmy, uczelnie i mieszkańcy stolicy. I wreszcie nie przekonuje ich też fakt, że inwestowanie w tradycyjne środki komunikacji miejskiej wymaga co najmniej kilkukrotnie większego budżetu i niczego nie rozwiąże, tylko nieco zmniejszy ból" – opowiada zawiedziony inżynier dodając, że „również Kazimierz Marcinkiewicz nie stanął na wysokości zadania. Mimo swoich deklaracji o wizji rozwoju Warszawy nie docenił potencjału wynalazku i jego korzyści dla stolicy i Polski. Wolał zbyć sprawę i przekazać ją komisji. Liczni posłowie i senatorowie też zignorowali tę sprawę. Jedynie Senacka Komisja Gospodarki Narodowej dała pozytywną rekomendację i nawet wysłała list do Ministerstwa Transportu w tej sprawie. No, ale te wszystkie zacne osoby nie mogą sobie zawracać głowy wynalazkiem o być może największym w historii Polski znaczeniu ekonomicznym” – opowiada z gorzką ironią Mikosza.
Również żaden z innych prezydentów miast wojewódzkich (a listy poszły do wszystkich!) nie zareagował. „Ale to być może dlatego, że listy trafiają nie do nich bezpośrednio, a na biurka dyrektorów, albo młodszych referentów działów komunikacji, którzy nie wiedzą, jak to ugryźć” – mówi wynalazca.
Nie jest też łatwo przekonać ludzi biznesu do zainwestowania w wynalazek. Mikosza w tej kwestii zauważa dwie podstawowe przeszkody: pierwsza dotyczy komunikacji z najbogatszymi Polakami. "Nie sposób przedrzeć się przez stado sekretarek i asystentów do najbogatszych biznesmenów, którzy w bezpośredniej rozmowie dali by się zapewne przekonać. Próbowałem wielokrotnie, jednak za każdym razem moja propozycja spotyka się z niezrozumieniem lub "filtrem asystentów". Mam nawet na temat tego zjawiska swoją teorię: uważam, że ludzie, którzy zarobili w jakikolwiek sposób miliony złotych, nie mają najczęściej wyobraźni. Nie dociera do nich nawet argument, że zainwestowanie 10 mln złotych może w ciągu ośmiu lat przynieść co najmniej dziesięciokrotnie większy zwrot. Należy dodać, że ryzyko w tej sytuacji praktycznie nie istnieje. Oni jednak wolą inwestować w hotele i nieruchomości, bo takie postępowanie nie wymaga właśnie wyobraźni" - opowiada Mikosza.
---
ZALETY SYSTEMU MISTER
  • Wysoka przepustowość (większa niż autobus czy tramwaj).
  • Bezkolizyjność, a więc maksymalne bezpieczeństwo.
  • Indywidualność podróżowania, zasadnicza redukcja kolejek i czekania oraz brak tłoku w pojazdach.
  • Pełen komfort – zawsze siedzące miejsce, klimatyzacja, informacja i multimedialna rozrywka.
  • Bezpieczeństwo osobiste (brak kieszonkowców oraz niebezpieczeństwa napadów).
  • 100-procentowe dostosowanie do potrzeb niepełnosprawnych oraz matek z wózkami.
  • Zasadnicze zmniejszenie zanieczyszczenia środowiska (brak spalin, olejów, zużytych opon).
  • Zasadnicze zmniejszenie energochłonności na jednostkę masy użytkowej.
  • Zasadnicze zmniejszenie czasu i kosztów budowy infrastruktury.
  • Drastyczne zmniejszenie zapotrzebowania powierzchni gruntowych pod infrastrukturę.
  • Skrócenie czasu dojazdu do punktu docelowego.
  • Antyterrorystyczna struktura transportu poprzez tzw. rozproszenie celu.
  • Duża odporność przeciwpowodziowa, dzięki funkcjonowaniu wiele metrów ponad ziemią.
  • Zmniejszenie zagęszczenia pojazdów samochodowych na ulicach i związanych z tym zatorów drogowych oraz możliwość znacznego zmniejszenia ilości samochodów dostawczych w ruchu miejskim.
---
Więcej o projekcie można poczytać na stronie www.mist-er.com  lub www.mist-er.eu (tamże filmy i ilustracje)
 
opr. LK
 
  Licznik 136138 odwiedzający (239131 wejścia) (od 13.07.08)  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Copyright serwisu 2008 Leszek Korolkiewicz. Prawa do artykułów przysługują ich autorom/właścicielom.