Bez samochodu ...
  Lewitacja
 

Lewitacja
 

W rozpatrywaniu napędów przyszłości obowiązuje nas "otwarta głowa", zatem przypatrzmy się i ... lewitacji. Po co nam pojazdy, gdybyśmy umieli lewitować?
Oto fragmenty paru publikacji z internetu na ten temat. Sporo więcej znajdziecie np.  na łamach "Nexusa" i innych pism traktujących o niezwykłych zjawiskach.

LK

-----------
Czym jest zjawisko lewitacji? Czy w lataniu ludziom pomagają aniołowie, czy też pod wpływem ekstazy, transu czy medytacji w komórkach ciała zachodzą dziwne zmiany osłabiające pole grawitacyjne? Czy można się tego nauczyć?

Znana amerykańska pisarka Helen Hadsell wybrała się na mszę. Wysiadła z samochodu, przeszła około stu metrów i nagle zdała sobie sprawę, że coś jest nie tak. "Spojrzałam pod nogi i zrozumiałam, że stopami nie dotykam chodnika. Unosiłam się kilka centymetrów nad ziemią." W pierwszej chwili przestraszyła się, pomyślała, że chyba ma zawroty głowy i stąd te zaburzenia widzenia. Poruszyła nogami, próbowała dotknąć butem płytki chodnika, ale to się jej nie udało. Helen Hadsell od dawna bardzo interesowała się parapsychologią, prowadziła nawet wykłady o niezwykłej sile umysłu. Na którymś ze spotkań poznała eksperta od zjawiska lewitacji. Opowiedział jej, jak powinni się zachowywać ludzie, którzy nagle unieśli się w powietrze. Helen zaczęła ruszać rękami jak podczas pływania. Udało się, wreszcie odzyskała równowagę i pofrunęła nad ziemią w stronę kościoła. Gdy znalazła się przy wejściu, oburącz uchwyciła kamienną kolumnę. Z trudem pokonała niezwykłą siłę, która popychała ją do góry, i dotknęła stopami ziemi. Widziało ją wiele osób idących do kościoła.

Uskrzydlająca religijna ekstaza

Lewitacja, owo tajemnicze unoszenie się w powietrzu, zaprzecza znanym prawom ciążenia. Tą jak dotąd nie wytłumaczoną zdolnością obdarzeni byli dawniej głównie święci i cudotwórcy. Między innymi święty Franciszek z Asyżu, który unosił się nad ziemią podczas żarliwych modłów. Zdarzało mu się to zwłaszcza pod koniec życia, gdy zamieszkał w pustelni na górze Alvernie. Wzlatywał tak wysoko, że świadkowie tracili go z oczu. Średniowieczna mniszka Teresa z çvila fruwała po kaplicy na oczach wielu zakonnic. Zakonnica bezskutecznie próbowała przeciwstawić się sile, która pchała ją do góry. Miała wrażenie, że walczy z olbrzymem. Gdy czuła, że zbliża się "atak", błagała siostrzyczki z klasztoru, by ją przytrzymały. Ale nawet kilka kobiet nie mogło pokonać tej tajemniczej siły, która unosiła Teresę pod dach klasztoru. Rekordzistką w sztuce latania była święta Maria Magdalena. Według podań uniosła się aż 76 tysięcy razy, przez 30 lat zdarzało się to jej 7 razy dziennie. Podobno odbyła również lot do sąsiedniej miejscowości.
W Wielki Piątek 1505 roku Ładysław z Gielniowa wygłaszał kazanie w katedrze warszawskiej. Nagle wpadł w ekstazę i uniósł się nad amboną. Trwało to dłuższą chwilę. Lecz chyba najsłynniejszym lewitującym zakonnikiem był Józef z Copertino. Ten XVII-wieczny franciszkanin zadawał sobie rany i zadręczał się, by osiągnąć stan religijnej ekstazy. Po latach tortur nagle zaczął fruwać podczas modłów. Mówił, że unosi się w powietrzu na widok świętych obrazów. Latając, śpiewał niezwykle czystym głosem, niepodobnym do własnego. Osoby, które chwytał za rękę, unosiły się razem z nim. Naocznym świadkiem jego lewitacji był papież Urban VIII. Wtedy to Józef z Copertino boleśnie poparzył się płomieniami świec umieszczonych wysoko nad ołtarzem. Sława o zdolnościach tego chorowitego i niezbyt rozgarniętego mnicha o gołębim sercu rozeszła się po całej Europie. Józef z Copertino lewitował przed dostojnikami kościelnymi, a także przed koronowanymi głowami i uczonymi, m.in. filozofem Leibnizem. Dokonywał też lotów tyłem, czego nikt inny nie praktykował. Tylko bracia z jego zakonu nie byli zachwyceni jego wyczynami; prosili, by odmawiał swe modły na osobności i nie przeszkadzał mnichom. Pewnego razu Józef wyszedł pomodlić się do klasztornego ogrodu. Nagle wzniósł się do góry i usiadł na gałęzi drzewa oliwnego. Jego ciało w tajemniczy sposób straciło cały ciężar, zakonnik nie złamał nawet jednej małej gałązki.

Dar Boga czy szatana?

Józef miał szczęście - Kościół uznał, że jego zdolności są darem od Boga. A przecież w owych czasach lewitujących podejrzewano o czary i palono na stosie. W 1726 r. spalono Annę Otin, prostą kobietę, mieszkankę Ochringen. Sąsiedzi donieśli władzom kościelnym o tym, że Anna codziennie unosi się i zawisa w powietrzu. Pewien biskup obiecał ułaskawienie innej kobiecie podejrzanej o czary, jeśli pokaże mu, jak lata. Ona nasmarowała się czarodziejską maścią, po czym zaczęła schodzić po murze głową w dół, jak jaszczurka, i po chwili odfrunęła. Biskup nie miał zamiaru dotrzymać słowa i wysłał straże, by złapały latającą czarownicę, ale ona zniknęła bez śladu. Gdy zbadano tę niezwykłą maść, okazało się, że zawiera środki halucynogenne i trucizny, m.in. opium i cykutę.

Daniel D. Home często dawał pokazy lewitacji. Lewitacje zdarzały się koronowanym głowom, m.in. Agnieszce, córce Przemysława Ottokara, króla Czech, św. Stefanowi i Władysławowi, królom Węgier, a także prostym ludziom. Ktoś opowiedział cesarzowi austriackiemu Franciszkowi I o chłopcu nazwiskiem Schindler, który potrafi latać. Władca rozkazał sprowadzić go natychmiast do zamku. W sali balowej zawieszono pod sufitem woreczek ze 100 dukatami. Miała to być nagroda dla Schindlera, jeśli, oczywiście, uda mu się ją zdobyć. Chłopiec dostał drgawek, zaczął machać rękami i nogami, po twarzy płynęły mu krople potu. Po dłuższej chwili uniósł się, leciał coraz wyżej i wyżej, aż sięgnął po dukaty.

Specjalność najsłynniejszych mediów

 Lewitacja bywa też specjalnością mediów. Najsłynniejszym był Daniel Douglas Home. Pierwszy raz uniósł się podczas seansu spirytystycznego w 1852 roku. Wielu świadków obserwowało, jak poszybował nagle w powietrze i po chwili opadł na ziemię. Potem spróbował jeszcze raz, aż drżącymi dłońmi dotknął sufitu. Home wiele razy powtarzał ten popis w czasie swej trzydziestoletniej kariery. Świadkami byli naukowcy, pisarze i władcy, m.in. cesarz francuski Napoleon III. W 1857 r. Home zademonstrował swe zdolności w siedzibie francuskiego ministerstwa marynarki. Pokaz odbył się w ciągu dnia. Home unosił się coraz wyżej, aż jeden ze świadków, hrabia Beaumont, zdenerwowany, że medium rozbije sobie głowę o sufit, złapał go za nogi. Nie udało mu się ściągnąć Home'a na ziemię; zdjął mu tylko buty.
W 1868 r. odbył się najsłynniejszy pokaz niezwykłego medium. Home wypłynął przez okno londyńskiego mieszkania, okrążył kamienicę i wrócił do domu przez drugie okno. Zachowały się setki wiarygodnych relacji świadków lotów Home'a. Nigdy nie udało się udowodnić mu oszustwa, trudno zresztą ratować się sztuczkami w biały dzień. Daniel Home twierdził, że pomagają mu duchy. "Najczęściej jestem unoszony pionowo, często drętwieją mi ręce, które wyciągają się nad głową, jakby chwytały niewidzialną siłę podrywającą mnie z podłogi." Równie utalentowany był Carlos Mirabelli, Brazylijczyk włoskiego pochodzenia, urodzony w 1889 r. Opowieści o jego niezwykłych zdolnościach wywoływania duchów, przenoszenia przedmiotów i lewitacji brzmią jak bajki z tysiąca i jednej nocy. Zdolności Mirabellego nasilały się z wiekiem. Mimo iż specjalne komisje złożone ze świetnych naukowców badały go wielokrotnie, nigdy nie przyłapano go na oszustwie. Spontaniczne lewitacje przydarzały się Brazylijczykowi przy różnych okazjach. Jechał kiedyś ze znajomymi kabrioletem z otwartym dachem. Nagle wyfrunął z samochodu i przez 3 minuty szybował nad głowami przerażonych pasażerów. Potrafił również przenosić się w przestrzeni. Stał na przykład z kilkoma znajomymi na dworcu, czekając na pociąg, a po chwili zniknął, jakby rozpłynął się w powietrzu. Okazało się, że po 2 minutach znalazł się w miejscowości stanowiącej cel ich podróży, oddalonej o 90 km.

Medytuj i lewituj

Również niektórzy hinduscy jogini potrafią pokonać grawitację. Ich wyczyny udokumentowano fotograficznie. Subbayach Pullaver potrafił unosić się w powietrzu razem z namiotem. Wchodził do środka i medytował. Wielu świadków widziało, jak po chwili namiot zaczyna się kołysać i unosił się na wysokość jednego metra. Bez żadnej podpory utrzymywał się w powietrzu, a potem powoli spływał na ziemię. Te zdolności Hindusów nie należą do rzadkości, skoro w 1986 r. odbyły się w Waszyngtonie... zawody latających joginów. Uczestnicy rywalizowali w trzech kategoriach: szybkości, wysokości i długości lotu. Colin Evans w latach 30. XX w. dał słynny pokaz lewitacji w Conway Hall w Londynie.
Angielska autorka Alexandra David-Neel w książce "Mistycy i cudotwórcy Tybetu" opisuje lamę poruszającego się w przedziwny sposób. "Ten tybetański lama nie biegł. Wydawało się, że unosi się z ziemi skokami. Miał elastyczność piłki i odbijał się za każdym razem, gdy dotykał stopami ziemi. Jego kroki były regularne niczym ruchy wahadła." Według legendy, twórca buddyzmu zen, Bodhidharma, w 527 r. przybył do klasztoru Shaolin i nauczył lamów lewitacji. Specjalistami od niezwykłych biegów są mnisi z sekty "czerwonych czapek". 3 lata, 3 miesiące i 3 dni spędzają oni samotnie w pieczarach, nic nie jedząc i medytując. Wprowadzają się w trans, dzięki któremu potrafią przebiec 300 km w półtora dnia, ledwie dotykając stopami ziemi.

Obserwacja lewitacji może Ci zaszkodzić!

Od wielu lat jogin Maharishi Mahesh uczy w Szwajcarii medytacji transcedentalnej (TM). Niektórzy adepci TM ponoć potrafią unosić się w powietrzu. Siadają ze skrzyżowanymi nogami i pogrążają się w medytacji. Początki są mizerne. Zaczynają delikatnie kołysać się, potem unoszą się w powietrze i spadają z wielkim hukiem. Trenują więc na miękkich materacach, by nie połamać nóg. Dopiero po wielu próbach udaje się niektórym zawisnąć w powietrzu. Zapewniają, że tego uczucia lekkości i swobody nie da się porównać z niczym innym. W 1993 r. przyjechał do Polski Armeńczyk Tigran Chaczaturian nazywany "lewitującym tygrysem". W prasie ukazywały się zdjęcia "tygrysa" unoszącego się w powietrzu ze skrzyżowanymi nogami. Podejrzewano go o mistyfikację, bo nie chciał publicznie demonstrować swych zdolności. Twierdzi on, że w czasie lewitacji wyzwalają się energie, które nie każdy potrafi przyswoić bez szwanku dla psychiki. Obserwowanie lewitacji może się skończyć ciężką depresją, a nawet chorobą umysłową widzów. Przy spontanicznym unoszeniu się w powietrzu, które przydarzało się świętym, Aniołowie Stróże chronią widzów. Ale on lewituje świadomie i w sposób kontrolowany, bez pozaziemskiej opieki. Możliwości człowieka będącego w transie, ekstazie, a nawet w silnym stresie wydają się nieograniczone. Ale jak to się dzieje, że niektórzy ludzie zamieniają się w ptaki? Zdaniem rosyjskiego fizyka Aleksandra Dubrowa, skoro żywe organizmy wytwarzają pole bioelektryczne i biomagnetyczne, mogą również tworzyć pole biograwitacyjne. Na poziomie molekularnym komórki doszłoby wówczas do zbliżenia się atomów, co osłabiłoby otaczające ciało pole grawitacyjne. Czy dowiemy się, jak to jest z lewitacją naprawdę? Czy i my będziemy kiedyś latać jak ptaki?

Źródło: Faktor X


==
Zjawiska PSI fascynują ludzkość chyba od zawsze chociaż pod różnymi nazwami. Zainteresowanie zjawiskami cudownymi i nadprzyrodzonymi, takimi jak lewitacja, psychokineza czy telekineza nie słabnie, a bodaj w każdym ludzkim pokoleniu utrzymuje się na stałym poziomie, okresowo wzrastając. Okazuje się, że unoszenie i przemieszczanie rzeczy może mieć także swoje naukowe oblicze.

TELEKINEZA

Psychokineza - telekineza, (PK, TK) określenie używane w parapsychologii czy bardziej naukowo mówiąc w psychotronice albo psionice do opisu zjawisk, które w przeszłości były określane mianem telekinezy - czyli ruchu na odległość wywołanego za pomocą mocy psychicznych. Psychokineza dosłownie oznacza ruch wytwarzany siłami duszy, siłami psychiki, psycho-poruszenie. Telekineza to dosłownie poruszanie zdalne, na odległość, które wyraźnie jest pojęciem szerszym, gdyż obejmuje techniczne i fizyczne zjawiska zdalnego sterowania ruchem, jak telekineza magnetyczna. W szerszym znaczeniu oznacza właściwość PSI, która pozwala wpływać na zachowanie materii. Od roku 2004 ezoterycy określają tym terminem różne typy psychokinezy, także i poruszanie ciałem stałym, płynnym lub gazowym na odległość za pomocą myśli i koncentracji. Nazwa dotyczy zarówno zdolności ludzi do wykonywania psychokinezy, jak też poruszania się przedmiotów w czasie zjawisk spirytystycznych, na przykład typu poltergeist. Najbardziej znani na świecie psychokinetycy to: Sathya Sai Baba, Swami Premananda, Mikołaj Roerich, Alice Bailey, Uri Geller, Borys Jermołajew, Nina Kułagina i Marek Bąk. Psychokineza jako zjawisko pojawia się często w twórczości typu science fiction. W parapsychologii czy psychotronice rozróżnia się:

PK-Makro (macroscopic PK) - efekty o ogromnej potencji, dające się wyraźnie zauważyć gołym okiem oraz PK-Mikro (microscopic PK) - efekty na małą skalę dostrzegalne jedynie przy pomocy specjalnych pomiarów i ścisłej analizy statystyk.

Obecnie przeprowadza się eksperymenty i badania obu przypadków PK, ze szczególnym uwzględnieniem i zainteresowaniem fenomenami mikroskopijnymi. Podobnie jak inne zjawiska parapsychologiczne, psychokineza i eksperymenty psychokinetyczne nie są uznawane przez akademicką pseudo-naukę, gdyż rzekomo nie istnieje ani jeden powtarzalny dowód na ich istnienie, oprócz zeznań przypadkowych świadków. Faktycznie jednak wiele eksperymentów ma cechę powtarzalności, jeśli rzecz jasna wykonywać je w odpowiednich warunkach, zgodnie z wymogami zjawiska, co jest oczywiste.

Parapsycholodzy wyróżniają następujące typy psychokinezy:

- lewitacja - umiejętność unoszenia osób lub osób z przedmiotami zwykle jest traktowana jako telekineza, jednak wektor przesunięcia jest nie poziomy a pionowy, chociaż istnieją bardziej zaawansowane lewitacje zwane podróżami duchowymi. Lewitacja może być nazwana telekinezą żywych organizmów. Lewitacja to zjawisko unoszenia spowodowane lokalnym zniesieniem sił pola grawitacyjnego i w jodze wiązane z obudzeniem Kundalini.

- teleportacja - przenoszenie przedmiotów, ściąganie przedmiotów i to nawet z bardzo odległych miejsc; zjawisko występujące na seansach mediumistycznych. Teleportacje drobnych przedmiotów to bardzo popularna zdolność, siddhi manifestowane przez znanych joginów z Indii, Bangladeszu i Tybetu, rzadkie u ludzi na Zachodzie.

- pirokineza – wywoływanie ognia, powodowanie pożarów siłą woli; psychokinetyczne działanie mikro polegające na zwiększaniu temperatury obiektu, prowadzącego do jego zapalenia (samozapłonu). Poprzez zwiększenie częstotliwości drgań cząsteczek, zwiększa się temperatura obiektu.

- kriokineza – zamrażanie, gaszenie ognia, wytwarzanie chłodu lub zimnego powiewu; psychokinetyczne działanie mikro polegające na zmniejszeniu temperatury obiektu. Poprzez zmniejszenie częstotliwości drgań cząsteczek, zmniejsza się temperatura obiektu.

- hydrokineza - psychokinetyczne tworzenie wody; powodowanie skraplania cieczy; także wywoływanie deszczów i powodzi. Wywołanie powodzi przez dobrze znanego polskiego szamana obserwowała w 1997 roku w lipcu grupa polskich tantryków w Złotym Potoku w Sudetach. Wywoływanie potężnych deszczów dla obmycia Polski z brudu zakończyło się potężną powodzią stulecia. Udział brało ponad 30 osób uczniów sztuk tantrycznych.

Telekineza czy psychokineza to w szerszym ujęciu wywieranie wpływu na bieg zdarzeń fizycznych samą myślą, pragnieniem, bez faktycznego, rzeczywistego oddziaływania, przykładowo poruszanie przedmiotów materialnych na odległość siłą woli. Telekineza to bezdotykowe oddziaływanie na przedmioty materialne, powodujące ich poruszanie lub przemieszczanie się. Telekineza jest to umiejętność przesuwania bądź wprawiania w ruch różnych przedmiotów siłą woli. Tą zdolność można w sobie wyćwiczyć - potrzeba na to jednak sporo czasu. Telekineza nie jest łatwa dla wszystkich. Nauczą jej się tylko te osoby, które mocno wierzą, że ona jest możliwa, że zjawisko naprawdę istnieje i jest naturalne.

Telekineza zwana także Psychokinezą jest to pewna zdolność do zdalnego kontrolowania materii. Kontrola materii to przykładowo wyginanie łyżki lub przesuwanie długopisu - posługując się siłami psychicznymi, siłą woli czy koncentracji. Zjawisko to jest coraz częściej spotykane, a prawdziwa nauka bada jakie energie czy fale są wytwarzane przez skupiony mózg, skoro człowiek potrafi takie cuda. Telekineza wedle naukowych wyjaśnień na polega skierowaniu w stronę obiektu pola elektromagnetycznego o określonej sile. Pole elektromagnetyczne jest wytwarzane przez mózg człowieka. Naukowcy przypuszczają, iż między innymi za zjawisko telekinezy i telepatii odpowiada część mózgu o nazwie szyszynka. Szyszynka jest to niewielki gruczoł dokrewny związany z międzymózgowiem wydzielający hormon – melatoninę oraz mnóstwo innych. Wielu ludzi na Zachodzie przekonała się, że zjawisko telekinezy jest prawdą dopiero po programie Uri Gellera, który podczas programu telewizyjnego publicznie wyginał metalowe przedmioty na odległość. Jeszcze więcej ludzi, także z zachodu przekonało się do psychokinezy oglądając na własne oczy cudowne zjawiska demonstrowane publicznie przez Sathya Sai Baba w Bangalore w Indii. Dla ludzi Wschodu podobnie jak dla dawnych Celtów istnienie zjawiska było i od zawsze jest namacalną oczywistością.

Telekineza czy psychokineza to umiejętność skutecznego, pozafizycznego wydawania rozkazów materii z pomocą sił psychicznych, z pomocą umysłu i woli. Ćwiczenia dla rozwoju zdolności należy wykonywać przez dłuższy okres czasu. W wielu przypadkach pierwsze efekty można zobaczyć dopiero po kilku miesiącach, chyba, że ma się jakieś wrodzone zdolności. Przystępując do tych ćwiczeń podobnie jak przed każdym innym działaniem wymagającym skupienia, należy się wyciszyć, uspokoić, pomedytować. Podczas ćwiczenia musimy usunąć z umysłu wszelkie niepotrzebne myśli po czym mocno skupić się na przedmiocie i zacząć wizualizować jego poruszanie myśląc przy tym intensywnie, jakbyśmy usiłowali sobie wmówić że przedmiot ten się porusza.

Telekineza jest to oddziaływanie na różne przedmioty lub na żywe istoty, powodujące ich odkształcenie, powiększenie, pomniejszenie bądź przemieszczenie bez dotykania ich. Sathya Sai Baba znany jest z wielokrotnego psychokinetycznego zmniejszania i powiększania pierścieni oraz sygnetów, aż będą doskonale pasować do palca właściciela. Istnieje wśród zdolności umysłu psychokineza, która w węższym znaczeniu jest poruszaniem przedmiotów wyłącznie siłą umysłu. Nazwa ta jest używana w parapsychologii jako określenie procesu psychicznego zakończonego efektem fizycznym. Naukowcy od lat badają zjawisko telekinezy. Twierdzą, że zdolności psychokinetyczne najczęściej mogą się ujawniać w okresie dojrzewania lub w stanie silnego napięcia emocjonalnego. Dzieje się tak dlatego, że człowiek ma wtedy większy kontakt ze swoją podświadomością.

Ruch telekinetyczny, który jest indukowany poprzez zjawiska jakie mają miejsce w bezpośrednio wyższym, eterycznym świecie, jest całkowicie odmienny od ruchu fizycznego indukowanego w ludzkim świecie fizycznym. Niektóre różnice pomiędzy tymi dwoma ruchami mogą być wykorzystane dla odróżnienia pomiędzy ruchem telekinetycznym - ciągle nieznanym ludzkości - a ruchem fizycznym już doskonale przez ludzi poznanym i dobrze przebadanym. najbardziej znamienna różnicą pomiędzy telekinezą a zwykłym ruchem fizycznym jest wydzielanie specyficznego białego światła nazywanego w fizyce "jarzeniem pochłaniania". Osoby kształcące się w dziedzinie zjawisk psychokinetycznych powinny nauczyć się wielu praktycznych medytacji z białym światłem. W dawnych czasach owo szybko migocące światło było nazywane czasem "nadprzyrodzonym", ponieważ wytwarzały je wszelkiego rodzaju nadprzyrodzone istoty skrycie działające na Ziemi bez dawania się ludziom zobaczyć czyli dawne odpowiedniki także dla dzisiejszych aniołów, demonów czy UFOnautów, a także zaawansowane telekinetyczne wehikuły tychże istot i stworów. Jarzenie telekinetyczne jest powodowane przez spadek elektronów na niższe orbity podczas wszelkiego ruchu telekinetycznego. Ze zjawiskiem telekinezy związany jest szereg tak zwanych manifestacji parapsychicznych, spośród których najczęściej spotykanymi jest lewitacja, czy materializacja.

Ważnym aspektem fenomenu psychokinezy jest umiejętność jego kontrolowania - między innymi ze względów bezpieczeństwa. Przy stwierdzeniu zaistnienia zjawiska telekinezy najistotniejszym elementem postępowania jest utożsamienie tego fenomenu z konkretną osobą - najczęściej będzie nią najprawdopodobniej "sfrustrowany nastolatek" lub osoba o silnej, dynamicznej osobowości, czasem siddha lub fakir w początku swej kolejnej inkarnacji. Wewnętrzna energia takich młodych osób często nie znajduje właściwego ujścia i manifestuje się właśnie za sprawą psychokinezy. Niewykluczonym jednak pozostaje powiązanie zjawiska telekinezy z fenomenem poltergeista - czyli tak zwanego hałaśliwego ducha. Na pozór fenomeny te mogą się wydawać odrębne, nie należy jednak zapominać, że każdy człowiek jest również istotą duchową, a więc posiada ten aspekt istnienia, który w zintensyfikowany sposób mogą przejawiać również duchy. Zjawisko psychokinezy i poltergeista zazwyczaj "uaktywnia" się w obecności jednej osoby jak na przykład członka rodziny - dziecka lub nastolatka - najczęściej dziewczynki. Siddha czy fakir bardziej kontrolują swój umysł i manifestują zabawnie jak Swami Premananda z Tamil Nadu w Indii, który w dzieciństwie stwarzał cukierki szkolnym kolegom!

[...]

LEWITACJA

TELEKINEZA SAMOUNOSZENIA

Opowieści o lewitujących siddhas (vibhUtis), mnichach buddyjskich i fakirach od lat zadziwiają ludzi, a jednocześnie przez osoby nierozgarnięte, ograniczone umysłowo materialną ciemnotą i pseudonaukowym zabobonem są traktowane jak jakieś bajki dla naiwnych. Niektórzy badacze zjawiska lewitacji są przekonani, że jest to utracona umiejętność homo sapiens. Kiedyś, w zamierzchłych czasach, gdy ludzie bardziej byli skierowani "do wewnątrz", potrafili i latać, i odczytywać myśli innych, przesuwać przedmioty siłą woli, wędrować ciałem astralnym itp., a więc posiadali te umiejętności, jakie teraz mają jedynie niektórzy ludzie, a i to zazwyczaj w ograniczonym zakresie. Jednak nadal mamy to coś, dzięki czemu te "cuda" były możliwe: mózg i duszę. Wystarczy pobudzić duszę w sercu, by ta zmusiła mózg do specjalnego wysiłku woli, do wytwarzania mocy z koncentracji. W tym także do wytworzenia fal antygrawitacyjnych, które unoszą ciało nad ziemię. Niestety, nie istnieją jeszcze przyrządy, które mogłyby wykryć pojawienie się tych fal. Możemy jedynie obserwować skutki. W średniowieczu, gdy wiara była dla ludzi wielką mocą wpływającą na rzeczywistość, częściej zdarzały się przypadki samoistnej lewitacji podczas ekstazy religijnej.

W kronikach opisanych jest co najmniej 200 świętych chrześcijańskich, którym się to przydarzało - ze świętym Franciszkiem z Asyżu i Ojcem Pio włącznie. W XVII wieku unosił się włoski zakonnik, święty Józef z Copertino. Najwyraźniej głęboka modlitwa, będąca w gruncie rzeczy medytacją, potrafi pokonać siłę grawitacji. Innym słynnym człowiekiem, który potrafił lewitować, był XIX-wieczny wizjoner, spirytualista Daniel Dunglas Home. Wielokrotnie widziano, jak unosił się w powietrzu i nigdy nie przyłapano go na oszustwie. Twierdził on, że nie ma pojęcia, jak to robi, mówił jedynie: "jakaś siła unosi mnie w powietrze". W świecie islamu istnieją całe sufickie szkoły i zakony fakirów, które zajmują się opanowywaniem i pokazywaniem zjawisk parapsychicznych na podłożu ekstazy religijnej. Nie oddziela się zjawisk parapsychicznych od całości religii w czym można zobaczyć wyższość islamu nad chrześcijaństwem. W zasadzie każdy zakon suficki ma uczniów, którzy są wszechstronnie utalentowanymi fakirami. Na Wschodzie, tam, gdzie panuje dżinizm, hinduizm i buddyzm, lewitacja jest uznawana nie za cud, ale za umiejętność, którą można rozwinąć właśnie dzięki specjalnym ćwiczeniom umysłowym - wystarczy uzyskać silną jedność ducha i ciała, by móc unieść się w powietrze. Angielscy podróżnicy, którzy pod koniec XIX i na początku XX wieku dotarli do odosobnionych klasztorów tybetańskich, opisują w swych relacjach nie tylko mnichów lewitujących, ale i przenikających przez ściany, co jest potężną telekinezą! Wszystkie linie przekazu jogi i tantry bardzo cenią sobie oddanych uczniów, którzy uzyskali cudowne zdolności takie jak lewitacja czy zdolność przenikania do zamkniętych pomieszczeń wprost przez ściany. Takie grupy bardziej zaawansowanych uczniów Mahavatara Kriya Babaji opisywał Mistrza Yogananda, a i podobni znani są z Misji Ramakriszny, Premanandy, Sai Baba czy choćby i Śri Anandamurti, który znany był z tego, że potrafi się uczniom z nagła ukazywać.

Lewitacja, agrawitacja, biograwitacja, telekinetyka, psychokinetyka i inne określenia, jakie są podawane w tym zakresie tematycznym mają wspólne źródło. Czyli może to być czysta bioantygrawitacja i zjawiska falowe. Różnią się natomiast nawet nie mechanizmem aktywacji, lecz sposobem aktywowania. Lewitacja to własność unoszenia się żywych organizmów. Mózg człowieka nie musi wytwarzać ani grama tych struktur, lecz jest po prostu normalnie w tym świecie ich przekaźnikiem. Ze względu na swoją pojemność może przenieść - przekazać tylko ograniczoną formę tego stanu - procesu. Człowiek w takim stanie wykazuje dużą dawkę napięcia powierzchniowego. Ciało poddane jest wartościom od 50.000 do 200.000 Volt. Ostatnim, który się o tym przekonał był pewien ciekawy Japończyk, i odbyło się to w 1983 roku akurat w Polsce, co spowodowało wielkie zainteresowanie tematem lewitacji w licznych klubach psychotronicznych. Właśnie wtedy poszukiwano biograwitacyjnych rezonatorów i ich manifestacji. Mówi się też o kilku możliwych przyczynach lewitacji, z których jedną może być oddziaływanie na człowieka silnym polem magnetycznym przez istoty z pojazdów kosmicznych typu spodek UFO. Taka lewitacja miałaby naturę całkiem fizyczną i jej wykonanie jest tylko sprawą techniki. Zjawisko samounoszenia zdaje się być generowane na poziomie ciała energetycznego, czyli eteralu czy też tak zwanego sobowtóra eterycznego.

Lewitację określić można jako fenomen w którym osoba unosi się nad ziemię i zawisa w powietrzu. Z pewnością Wielki Duch czyli Dobry Bóg, Brahman, Elohim obdarowuje tą zdolnością niektórych świętych i wybranych generalnie we wszystkich znanych religiach nawet w chrześcijaństwie. Na przykład Św. Józef z Copertino był znany z tej zdolności i miał ją też Ojciec Pio z Pietrelciny. Wielu naocznych świadków widziało Ojca Pio za życia unoszącego się nad ziemią w stanie lewitacji. Najsławniejszy lewitujący to indyjski fakir, siddha Subbayah Pullavar. Zdjęcia jego lewitacji wykonano w 1936 roku. Na oczach około stu pięćdziesięciu ludzi ten Fakir Baba unosił się mniej więcej metr nad poziomem ziemi, a oparty był o wbity w ziemię pal (kij). Jego ciało unosiło się i sztywniało, wisząc w poziomym ułożeniu jak do snu, podczas gdy jedna dłoń trzymała kij pielgrzyma Zakonu Jogi Tirtha Swami. Zdarzenie to miało miejsce w południowych Indiach, w pogodny dzień i przy dobrej widoczności, co jest dowodem autentyczności. Ten siddha wielokrotnie demonstrował to zjawisko na życzenie publiczności, która mogła go też dotknąć i obejrzeć z każdej strony, co całkowicie wyklucza możliwość oszustwa.

Szalejąca inkwizycja w kościele katolickim zwalczała przez wieki osoby o zdolnościach parapsychicznych, co zaowocowało paleniem na stosach nawet dzieci, które miały spontaniczne lewitacje czy przyciągały materialne przedmioty przez tak zwany aport, czyli telekinezę. Nawet dzisiaj, niechętny stosunek wielu tak zwanych naukowców wynika z ich religijnie dogmatycznych uprzedzeń o obrazie patologicznej awersji lub fobii i nie wynika z postawy badacza ale ze źle pojętej religii czy z wyznawania fałszywych, błędnych wartości dogmatycznych. Z kolei ateiści pod sztandarem rzekomego racjonalizmu negują zjawiska parapsychiczne, a to tylko z tego względu, że nienawidzą religii i magii jako takiej z założenia i złośliwie negują wszystko, co ma jakiś związek z zagadnieniami wiary i religijnej ekstazy. Te postawy takich pseudonaukowców są obarczone dużym wskaźnikiem paranoiczności, co wyklucza ich obiektywizm i zdolności do badania zjawisk przyrody jak w wypadku Randiego. Zresztą, czy nie jest paranoją palenie na stosach dzieci tylko za to, że spontanicznie dzieje im się coś, czego nauce nie udało się wyjaśnić? Podobnie paranoiczne jest negowanie zjawisk tylko dlatego, że częściej się one zdarzają w historii osobom bardzo ekstatycznie religijnym jak w wypadku lewitacji. Randi nie jest badaczem zjawisk parapsychicznych, gdyż znając zagadnienie od strony teorii żąda aby zjawiska paranormalne wykonywać w warunkach, które z góry wykluczają ich zaistnienie. Randi to antynaukowy oszust, który chce udowodnić nieistnienie zjawisk parapsychicznych poprzez dbanie o to jedynie aby uniemożliwić ich występowanie. To tak jakby postawić żaglowiec na autostradzie i pokpiwać z załogi, że statek nie płynie. Każdy normalny uczony dba o to, aby eksperyment wykonywano w warunkach umożliwiających jego występowanie albo stara się spotkać zjawisko w przyrodzie i badać je w środowisku w którym występuje. Żądanie od żaglowca aby szusował po autostradzie jest niewątpliwie paranoją o obrazoburczo antynaukowym obrazie przewrotnej i złośliwej patologii.

Lewitacja jest to zdolność do unoszenia się nad powierzchnią ziemi bez używania jakichkolwiek bodźców zewnętrznych. Osoba nie ma żadnego kontaktu z podłożem. Oficjalnie jest to zjawisko niewyjaśnione, jednak na przestrzeni lat dziesiątki osób pokazywały, iż potrafią lewitować. Pomijam tu oczywiście sztuczki iluzjonistyczne - wśród nich chyba najsłynniejszy popis Davida Copperfielda. Nie naruszając praw fizyki można zmusić do lewitacji niewielkie przedmioty używając do tego przykładowo pola elektromagnetycznego, czy też sprężonego powietrza. Lewitacja osoby ludzkiej czy ogólnie istot żywych to z zasady zupełnie inna kwestia. W średniowieczu kojarzono to zjawisko z doświadczeniami religijnymi, z ekstazą. Doskonałym tego przykładem może być postać chociażby świętego Franciszka z Asyżu. W czasach współczesnych prym wiodą głównie mnisi i fakirowie z dalekiego wschodu. Utrzymują oni, że zdolni są unosić się nad ziemią, a osiągnąć to potrafią dzięki głębokiej medytacji, połączeniu ducha z ciałem. Istnieje teoria, że w dawnych wiekach tego typu umiejętność posiadali wszyscy ludzie, ale z czasem jej zasięg ograniczył się do niewielkiej garstki, która zdolna byłaby poświęcić swoją energię i czas, aby osiągnąć ten stan. W swej istocie Kali Juga (Wiek Bogini) to wiek materializmu, kiedy to świadomość ludzi jest do samego planu materialnego zdegradowana, a wyższe zdolności są rzadkie.

Agrawitacja – to w fizyce mechaniczne tworzenie tunelu dźwiękowego poprzez grupę poddźwięków zdolnych lokalnie znieść pole grawitacji. Poddźwięk mechanicznie trudno jest uzyskać, niemniej można go stworzyć w sposób naturalny dysponując instrumentami muzycznymi o dużej skali rezonansowej. Cykliczne dźwięki w ustalonej kolejności wywołują pośrednio fale poddźwiękową jako wypadkowa ich drgań, a ta z kolei manifestuje się jako siła agrawitacyjna. Jeśli by kto myślał, że to grawitacja lub antygrawitacja to bardzo by się mylił. Te formy są dopiero aktywatorami  procesu. Sama czysta grawitacja jest tym, co Nicola Tesla nazywał energią promienistą. Ta energia to też właśnie Grawitron B i doskonale można go spożytkować jako energie elektryczną jak i oddziaływania grawitacyjne. Pochodzi on z gwiazd i naszej gwiazdy, z planet naszego układu i i z naszej planety, ze wszystkiego, co widać i nie widać we wszechświecie, jest wszędzie i jest wieczny i darmowy. W Egipcie kasta kapłańska zwala to zieloną energią Ozyrysa. Jak to zwał tak to zwał, ale wszędzie było i jest to samo. Wielokrotnie Nicola Tesla dawał przykłady tego w swych pracach i pokazach, lecz kpiono z niego. Dzisiaj wymyśla się przeróżne bzdety i teorie nie mające sensu, by tylko podnieść rangę tematu, choć widać że tak wcale nie musi pozostać.

Jak to się dzieje, że niektórzy ludzie potrafią oderwać się od ziemi i unieść w powietrze? Zdumiewająca zdolność unoszenia się w powietrzu jest domeną joginów, fakirów, mediów, świętych i czarownic. Jedni z nich zdolność latania uzyskują w wyniku długotrwałej medytacji, treningu siły woli, inni w wyniku działania "wyższej siły", która porywa ich do góry, czy tego chcą, czy nie chcą. Świat nauki dzieli się na akceptujących to niesamowite zjawisko, nawet, jeśli sami nigdy się z nim nie zetknęli uczonych i na ograniczonych umysłowo sceptyków, którzy uważają sprawę lewitacji za wynik bądź przewidzeń zbiorowych w wyniku hipnozy, bądź jakiegoś oszustwa czy tricku. Hipnoza w swym pełniejszym wymiarze bywa jednak zjawiskiem typowo o charakterze psychokinezy, kiedy zahipnotyzowana przez kogoś osoba zaczyna lewitować. Ci pierwsi poza argumentem z gatunku "nasza wiedza nie jest wystarczająca, nie zgłębiliśmy jeszcze wszystkich zjawisk, które występują na świecie", posługują się tezą, że lewitacja w żadnym stopniu nie przeczy zasadom grawitacji, wykorzystuje jedynie mniej zbadane prawa fizyki. Pewna teoria naukowa mówi, że skoro żywe organizmy wytwarzają pole bioelektryczne i biomagnetyczne, to mogą również tworzyć pole biograwitacyjne. Także możliwości człowieka będącego w transie, ekstazie a nawet pod wpływem silnego stresu wydają się nieograniczone i zapewne, nie są do końca zbadane. W literaturze przedmiotu poza interesującymi artykułami można wyszukać nawet opis wielu ćwiczeń "z lewitacji" do wykonania w domu. W jednym z nich potrzeba sześciu osób, z których pięć ma za zadanie - poprzez specjalne układy rąk - wytworzyć energię konieczną do podniesienia szóstej z fotela bez użycia "siły". W literaturze, także tej internetowej, można znaleźć także artykuły poświęcone lewitacji magnetycznej, doświadczeniu, które wykonać można w każdym laboratorium fizycznym.

Lewitacja jako zjawisko fizyki

Magnes lewituje nad nadprzewodnikiem. Lewitacja (lat. levitas = lekkość) to unoszenie się obiektu bez kontaktu z podłożem. Historycznie nazywano w ten sposób fenomen parapsychologiczny lub także trik magiczny. Obecnie istnieje co najmniej kilka metod technicznych umożliwiających lewitację, stąd niektóre jej aspekty są odczarowane. Na obiekt w stanie lewitacji wywierana jest siła utrzymująca go w stanie zawieszenia, przy tym nie ma bezpośredniego kontaktu z przedmiotem - jedynym nośnikiem jest co najwyżej powietrze. Warunkiem koniecznym stabilnej lewitacji jest, aby pomiędzy siłą ją wywołującą a wysokością lewitacji zachodziło ujemne sprzężenie zwrotne.

Lewitacja obiektu może być uzyskana przez działanie sprężonego powietrza na lewitujący przedmiot. W przypadku gry zręcznościowej Air Hockey, powietrze jest wydmuchiwane przez zespół małych dysz znajdujących się na stole, tak że lekki obiekt unosi się na małej wysokości nad nim i może być z minimalnym oporem przesuwany. Podobne dużo większe urządzenia umożliwiają nawet lewitację ludzi. Alternatywnie powietrze może być wypychane przez obiekt w dół, ewentualnie przy jednoczesnym wytworzeniu podciśnienia powyżej. Tę zasadę wykorzystuje się w poduszkowcu oraz w systemach do przenoszenia maszyn działających na tej samej zasadzie co poduszkowiec. Lekki przedmiot może utrzymywać się stabilnie w pionowym strumieniu powietrza stabilizowany przez siłę Bernoulliego, podobnie jak piłka utrzymuje się stabilnie na wierzchołku pionowej fontanny.

W metodzie lewitacji akustycznej małe próbki materii są umieszczane w węzłach stojących fal ultradźwiękowych. Metodę tę zademonstrowano po raz pierwszy w 1933 roku. Wykorzystuje się to rozwiązanie w badaniach w stanie nieważkości na stacjach kosmicznych. Próbki materiałów mogą być umieszczane bez kontaktu z innymi przedmiotami a ich pozycja precyzyjnie kontrolowana. Metoda ta może być też stosowana w metodach mieszanych, na przykład w kombinacji z polem magnetycznym lub elektrostatycznym. Służy wtedy stabilizacji niestabilnego układu. Metody oparte na drganiu podłoża mogą wywołać efekty sprawiające, że przedmiot zachowuje się jakby nie dotykał podłoża, a przy odpowiednio dobranej charakterystyce drgań może przesuwać się po równi w górę. Metody te są stosowane w przenośnikach i sortownikach drobnych przedmiotów. W wyniku drgań podłoża gdy podłoże podnosi się przedmiot jest podnoszony i nabiera prędkości, przy odpowiednio dużej częstości drgań i ich amplitudzie, przedmiot dotyka do podłoża tylko przez niewielką część okresu drgań. Bardzo drobne cząstki mogą stabilnie lewitować stabilizowane przez silne lasery w zjawisku lewitacji optycznej. Lewitacja z użyciem lasera może być nazwana lewitacją optyczną. Jeśli laser działać będzie w dziedzinie podczerwieni, wtedy dla szkiełka i oka przyczyna lewitacji jest po prostu niewidoczna, co mogą wykorzystywać inne istoty o lepszej technice!

Pole magnetyczne umożliwia prawdziwą lewitację, to jest bez mechanicznego kontaktu z lewitującym obiektem. W zależności od ładunku lub bieguna magnetycznego ciała wzajemnie się przyciągają lub odpychają równoważąc w ten sposób siłę ciężkości. Istotnym praktycznym problemem jest tu jednak fakt, że nie istnieje statyczny stabilny układ sił magnetycznych czy elektrostatycznych umożliwiający lewitację, co jest treścią twierdzenia Earnshawa, które stwierdza, że siły odpychania zależne od odległości jako odwrotność kwadratu odległości tworzą niestabilne układy równowagi. Istnieje jednak mimo to kilka metod uzyskania stabilnej lewitacji przy użyciu pola magnetycznego czy elektrostatycznego. Teoria o wytwarzaniu silnego pola biomagnetycznego jest jedną z dobrze wyjaśniających zjawisko lewitacji świętych, siddhów i fakirów.

Magnes stały wprawiony w ruch obrotowy wokół własnej pionowej osi zachowuje się jak żyroskop dzięki czemu nie przewraca się i może unosić się stabilnie w statycznym polu magnetycznym. Gdy na wirujące ciało będzie działał moment siły starający się obrócić oś obrotu ciała, wówczas ciało nie przewróci się ale jego oś obrotu będzie wirowała, a ruch ten nazywany jest precesją. Czas lewitacji jest ograniczony czasem obracania się bąka. Przez dostarczanie mu energii zapewniającej obrót można dowolnie wydłużyć czas lewitacji. Zabawka działająca na tej zasadzie jest sprzedawana pod nazwą handlową Levitron. Pozycja lewitującego obiektu może zostać określona przykładowo przez system fotokomórek. Na tej podstawie siła magnetyczna jest dostosowywana poprzez sprzężenie zwrotne do położenia obiektu. Wraz z rozwojem elektroniki metoda ta stała się na tyle powszechna i tania, że umożliwiła produkcję zabawek ale i dużych urządzeń technicznych jak na przykład kolei magnetycznej.

Pewną techniczną możliwość ominięcia problemu uzyskania silnych pól magnetycznych wystarczających do zrównoważenia ciężaru lewitującego ciała stanowi układ magnesów trwałych i diamagnetyków. Lewituje silny magnes utrzymywany przez inny silny magnes stały w stanie bliskim lewitacji, która wszakże zgodnie z twierdzeniem Earnshawa w układzie składającym się jedynie z dwóch magnesów jest niemożliwa. Lewitujący magnes jest stabilizowany przez jeden lub dwa diamagnetyki. Można tutaj wyróżnić dwa rozwiązania: stabilizacja pionowa, gdy diamagnetyk znajduje się pod lewitującym magnesem lub pod i nad nim oraz stabilizacja pozioma, gdy lewitujący magnes znajduje się w cylindrze z diamagnetyka.

Zmienne pole magnetyczne wzbudza w przewodniku znajdującym się w tym polu, prądy wirowe indukujące pole magnetyczne, zgodnie z regułą Lenza powstające pole przeciwdziała przyczynie która ją wywołuje. Na przewodnik nie będący ferromagnetykiem jak przykładowo miedź czy aluminium działa siła która hamuje ruch przewodnika względem magnesu. Ruch ten opóźnia, a w przypadku nadprzewodnika nawet zatrzymuje ruch magnesu w niejednorodnym polu magnetycznym. Trzy układy nadają się w praktyce do użytkowania: wirujący względem siebie magnes i przewodnik choć wymaga uzyskania dostatecznie dużej prędkości obrotowej, zmienne pole magnetyczne dużej częstotliwości oraz silny magnes poruszający się z dużą szybkością względem przewodnika. Ten układ ma być używany w systemie kolei magnetycznej Inductrack.

Oddziaływanie elektrostatyczne w praktyce trudniej wykorzystać do uzyskania stabilnej lewitacji, ponieważ ładunki w polu elektrycznym podlegają twierdzeniu Earnshawa, o tym, że nie istnieje statyczny układ ładunków tworzący lokalne minimum potencjału. Podobnie jak w przypadku pola magnetycznego, możliwym rozwiązaniem jest regulowanie natężenia pola w zależności od położenia obiektu. Przykładem zastosowania tej zasady jest mocowanie żyroskopów w projekcie Gravity Probe B.

[...]
z
http://www.eioba.pl/a75780/telekineza_i_lewitacja_prawda_czy_mit , autor  Prema Dharmin . Tamże więcej informacji.
 

 
  Licznik 136138 odwiedzający (239124 wejścia) (od 13.07.08)  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Copyright serwisu 2008 Leszek Korolkiewicz. Prawa do artykułów przysługują ich autorom/właścicielom.