Bez samochodu ...
  O co chodzi?
 


O co chodzi?

Ostatnio jest coraz głośniej na temat ocieplenia klimatu, gazów cieplarnianych, CO2 i wpływu człowieka na klimat. Odbywają się szczyty gospodarcze i naukowe, ekolodzy biją na alarm, sprawa staje się coraz bardziej polityczna.

Tematy te są wrzucane do jednego worka i przeciętny obywatel może być zdezorientowany.
Nie chciałbym aby i nasz Czytelnik odniósł wrażenie, że tutejsza krytyka motoryzacji jest jakimś działaniem "na fali" takiego niezróżnicowanego "owczego pędu".

Aczkolwiek niektóre artykuły (umieszczamy różne opinie) mogłyby sugerować, że motoryzacja jest jedną z głównych przyczyn efektu cieplarnianego, to trzeba jasno podkreślić, że nie zostało to ostatecznie udowodnione.

Istnieje szereg opinii - które toną w zalewie głosu ekologów, że przyczyną zmiany klimatu jest działalność Słońca i innych czynników naturalnych, a działanie człowieka jest przeceniane. Okresy ocieplenia i oziębienia klimatu zdarzały się w przeszłości często.

Być może w wielu ruchach przeciwko ociepleniu klimatu nie o to chodzi - to (rzekome?) zjawisko jest nośnikiem polityki i bazą nowych silnych grup przemysłowych. Bardzo wybiórczych. (Skoro tak się troszczą o przyszłość energetyczną Polski - dlaczego panuje zupełne milczenie nt.  geotermii? A mamy największe w Europie pokłady złóż termalnych - wystarczających z gigantyczną nawiązką do zaspokojenia naszych wszystkich potrzeb energetycznych).

Nie będę tu przytaczał wielu uzasadnień takich opinii - odsyłając do artykułów w Internecie, np:

Człowiek nie ma nic do klimatu (wywiad z prof. Zbigniewem Jaworowskim), Globalne ocieplenie to religia, itp.

Nie jestem też kompetentny by rozsądzać kto ma rację.
Osobiście popieram rozsądne działania proekologiczne, nawet te "na zapas", ponieważ wiem o tzw. "efekcie motyla", który w uproszczeniu mówi, że nawet niewielka zmiana w układzie może (choć nie musi) wyprowadzić go ze stanu stabilności. Należy też uwzględnić inercję zjawisk globalnych - efekty, czy to negatywne czy pozytywne, mogą pojawić się po latach. Dlatego powinniśmy jednak stosować zasadę przezorności - niewiele jeszcze wiedząc o dynamice i istocie istotnych dla klimatu zjawisk - trzeba z nią obchodzić się ostrożnie. Może - jeśli czegoś nie zrobimy już dziś, to będzie w ogóle za późno?
W ogóle - ekologia to jeszcze nowa nauka. Musimy być ostrożni z różnymi zapędami; przykładowo odsalanie wody morskiej na skalę przemysłową, nie dość że b. drogie, to może nieodwracalnie (w ludzkiej perspektywie czasowej) spowodować zakwaszenie oceanów i degradację życia biologicznego w wodach.

Tak więc wpływ motoryzacji na ocieplenie klimatu to tylko jeden z wielu powodów tutejszej kontestacji - prawdopodobnie stosunkowo najmniej istotny.

Bardziej niepokojąca jest dziura ozonowa. Zła jest sytuacja uzależnienia państw i gospodarek od ropy, od rozgrywek politycznych na tym tle. Złe jest nieograniczone eksploatowanie naturalnych zasobów nieodnawialnych. Szkodliwe dla zdrowia są spaliny i inne trucizny "odsamochodowe",  hałas, pyły emitowane przez transport samochodowy. Transport zabija i okalecza coraz więcej ludzi.  Miasta zatykają się. Podporządkowane miast samochodom  jest zaprzeczeniem "ludzkiej urbanistyki".  Budowa dróg pochłania coraz więcej ziemi i... gigantyczne środki. Rośnie ilość wraków samochodowych a utylizacja odpadów za tym ie nadąża. Nie jest dobre, że mamy coraz mniej ruchu...

Istnieją i rodzą się alternatywy tego stanu rzeczy.

Mamy więc o czym mówić.

L. Korolkiewicz
 

 
  Licznik 135907 odwiedzający (238504 wejścia) (od 13.07.08)  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Copyright serwisu 2008 Leszek Korolkiewicz. Prawa do artykułów przysługują ich autorom/właścicielom.